Baby SKI, czyli dziecko na nartach
Często pada pytanie: kiedy można zacząć myśleć o nauce jazdy na nartach? 3 lata? A może 6? Nie ma uniwersalnej reguły, tak naprawdę decyduje dojrzałość układu ruchu i możliwości stabilizacji mięśniowej. Paradoksalnie, im mniejsze dziecko, tym ryzyko poważnego urazu mniejsze, bo kości są bardziej elastyczne. Jednak zbyt małe dziecko nie utrzyma nart stabilnie, to będzie walka o przetrwanie a nie jazda. Ogólnie można dość orientacyjnie przyjąć, że jeśli maluch umie jeździć na rowerze na 2 kołach, to prawdopodobnie poradzi sobie z pierwszymi, krótkimi lekcjami na nartach (ok. 15 minut).

Od czego zacząć?



Zacznij od poszukania dobrej szkoły narciarskiej z profesjonalną wypożyczalnią. Dziecko rośnie szybko, więc zakup sprzętu nie ma sensu. Za chwilę buty będą za małe, a pamiętaj, że źle dopasowany sprzęt jest niebezpieczny! Po czym poznać dobrą szkołę i wypożyczalnie?

Popytaj, poczytaj opinie w internecie. Zobacz ile mają sprzętu, czy nie ma problemów z rozmiarówką. Jak wygląda proces dezynfekcji? Czy nie jest to przypadkiem jednorazowe "psiknięcie" sprayem niewiadomego pochodzenia? Czy wiązania regulowane są na oko, czy też wymagane jest oświadczenie rodzica co do wagi i umiejętności dziecka? W jakim stanie jest sprzęt? Czy personel jest pomocny i doświadczony?


OK, ustaliliśmy już, że dobór sprzętu dla Twojego dziecka to zadanie dla profesjonalistów. Ty za to możesz skupić się na skompletowaniu stroju. Zainwestuj w dopasowaną, oddychającą bieliznę termiczną. Niezbędny jest kombinezon lub komplet narciarski. Dobre, nieprzemakające i nie zsuwające się rękawice, ciepłe, grube, narciarskie skarpety. Zwróć uwagę, że getry nie mogą rolować się na podudziu, w tym miejscu jest to wyjątkowo bolesne, a but musi dobrze przywierać. Kominiarka to "must have" dla malucha. Kask możesz wypożyczyć, o jego doborze przeczytasz tutaj. Jeśli maluch lubi sanki i łyżwy rozważ zakup. Głowa rośnie wolniej niż stopy Spodnie powinny być na dole rozpinane i mieć uszczelniacze zabezpieczające przed dostaniem się śniegu do butów.



Narciarz jest gotowy Teraz fundamentalna kwestia: nie próbuj szkolić malucha sam! To tak jak byś dał mu kluczyki do auta i powiedział: wsiadaj i ucz się, ja popatrzę z daleka. Dobry instruktor, a w dobrej szkole podpowiedzą Ci który z nich "ma podejście" do dzieci, nie będzie wywierał presji. Pobawi się, zrobi zabawową rozgrzewkę, jak trzeba ulepi wspólnie z kursantem bałwana (tak, tak!). Mimo, że płacisz za ten czas, powstrzymaj się od poganiania i oczekiwania szybkiego efektu. Budowanie relacji i zaufania jest kluczowe, znacznie ważniejsze niż szusowanie już po pierwszej godzinie. Najlepiej zupełnie wycofaj się, gdy zobaczysz, że dziecko ufa instruktorowi.


Do pierwszych zjazdów najlepszy jest stok "baby ski" czyli ośla łączka o minimalnym nachyleniu, optymalnie jeśli wyposażona w taśmę wyciągową. To bezpieczny sposób transportu, który może opanować nawet kilkulatek!


Kolejny krok to jazda na stokach o większym nachyleniu i wjazd z instruktorem na orczyku. Na tym etapie maluch uczy się kontrolować kierunek i prędkość. Uzgodnij z instruktorem, kiedy i w jakim zakresie możesz zacząć z nim jeździć samodzielnie. Teraz to już prawdziwie rodzinne uprawianie sportu!

Podziękowania dla Ośrodka Narciarskiego Kurza Góra za pomoc w realizacji materiału.